Panowie, każdy z Was kiedyś na pewno chciał zrobić kiedyś niespodziankę dla swojej żony i przygotować dla niej obiad z okazji walentynek lub rocznicy. Za każdym razem nasze intencje są czyste, czasami nawet nasze jedzenie jest w pełni jadalne, jednak za każdym razem i piszę to z ogromną pewnością zrobimy coś źle, co przysłoni wszystkie nasze starania.

Kuchenka jest brudna

To nie musi być kuchenka. W grę wchodzić może źle umyty garnek lub deska do krojenia, która została odłożona w niewłaściwe miejsce. Pamiętajcie, że kobieta, która traktuje kuchnię jak swoje królestwo, ustanawia tam porządek, który nie może być naruszony bezkarnie. Po kurtuazyjnej euforii, spotykamy się bowiem z serią zarzutów lub pytań, które będą dotyczyć procesu produkcji posiłku.

mężczyzna garnitur chrzest

Dlaczego tak jest tylko od święta?

Jeszcze ciekawszą sytuacją jest pretensja o to, że nigdy nie gotujemy dla niej. Zaczyna się to zwykle bardzo niewinnie:

-Czy tak nie mogłoby być zawsze?
-To znaczy?
-No tak, żebyś mi pomagał i gotował czasem dla mnie?
-Ale przecież się staram.
-Chciałabym, żeby nie było tak tylko od święta.
-Ale przecież zrobiłem Ci jajecznicę na naszą trzecią randkę, a parę tygodniu później spaghetti.
-I tak z Tobą jest zawsze. Wiesz co, nie mam ochoty z Tobą rozmawiać.
-Ale..

Pomoc w kuchni

Dochodzimy więc do wniosku, że będziemy po prostu pomagać w kuchni bez zbędnego wychylania się i narażania na kulinarne porażki. Czasami, jeśli mamy trochę szczęścia, wspólne gotowanie może przerodzić się w zabawę, która skończyć się kuchennym seksem, jeśli akurat nie ma dzieci w domu. Panowie, wiem, że za każdym razem macie taką nadzieję, jednak rzeczywistość wygląda niestety trochę inaczej:

– Jak to kroisz?
– ?
-Przecież to jest za grube. Nigdy mi się to nie ugotuje.
-Zawsze tak na studiach robiłem.
-No wiesz, Twoja kuchnia na studiach nie jest dla mnie wyznacznikiem profesjonalizmu.
-Ance nie przeszkadzała.
-No, widzę, że dalej myślisz o swojej byłej. Pięknie. Dziecko śpi za ścianą, ja Ci piorę, gotuję, a Ty już byś chciał uciekać.
-Przecież nie o to mi chodziło.
-Wiesz co? Gotuj sobie sam. Idę do mamy.

Część z Was wybierze się do teściowej, by wysłuchać żalów obu kobiet. Nie róbcie tego. Istnieje pewien stopień bycia pantoflem, którego nie powinniście po prostu przekraczać.

Jak sobie z tym radzić?

Moi drodzy, tak naprawdę najprostszym wyjściem jest zabranie kobiety do restauracji. Kobiety lubią się ładnie ubrać i pokazać w dobrym miejscu. Oszczędzicie sobie w ten sposób czasu na gotowanie i kłótnie. Możecie również zamówić jedzenie do domu i udawać, że to Wasze dzieło. Żona nie uwierzy oczywiście, że to Wasze, ale może będzie na tyle miła, by o tym nie wspomnieć. Jeśli jesteście dostatecznie dorośli możecie po prostu dzielić się po połowie obowiązkami z partnerką. To wyjście zdecydowanie najbardziej pracochłonne, jednak przynoszące największe korzyści w dłuższej perspektywie.