Każda młoda mama prędzej czy później staje przed problemem publicznego karmienia swojego dziecka piersią. Ale właśnie – czy to rzeczywiście jest problem? Dla jednych naturalnym jest karmienie malucha w momencie, kiedy widzimy, że jest on głodny niezależnie od tego, gdzie się znajdujemy. Inni, w tym również niektóre z mam, twierdzą, że takie obnażanie się w restauracji czy galerii handlowej jest krępujące dla karmiącej kobiety i żenujące dla obcych uczestników zdarzenia. Zachowanie to jest oczywiście zgodne z naturą. Maluch potrzebuje pokarmu, więc matka pragnie go mu go dać. Czy jednak świadkami tej intymnej sytuacji powinni być przypadkowi przechodnie i goście kawiarni? Przeanalizujmy dwa punkty widzenia.

Oczami matki

W artykule Gazety Wyborczej przytoczono sytuację z życia młodej mamy, której przyszło karmić swą pociechę w centrum handlowym. Nie szukała ustronnego miejsca, usiadła na ławce pośród otaczających ją sklepów, wyciągnęła pierś i przystawiła do niej dziecko. W tym momencie podszedł do niej ochroniarz i ostro zwrócił uwagę na fakt, że na najniższym piętrze znajduje się specjalnie wyznaczony pokój dla mam i że powinna się tam udać.

Karmienie dziecka

Kobieta poczuła się urażona zachowaniem pracownika galerii, bo z prawnego punktu widzenia nikt nie zabrania jej karmienia dziecka w miejscu publicznym i, choć można było zwrócić jej uwagę na obecność odpowiedniego pomieszczenia, w którym czułaby się bardziej komfortowo, ochroniarz powinien zachować się delikatniej i po prostu grzeczniej.

Czasami matka nie ma wyjścia i nie ma czasu szukać ustronnego miejsca, kiedy maluch jest głodny, płacze jej na rękach i ciężko go opanować. Wtedy nie myśli się o tym i działa szybko, bo każda z kobiet ukierunkowana jest ściśle na potrzeby swojego dziecka. Są sytuacje, kiedy inni powinni wykazać się zrozumieniem, nie oceniać i nie karcić. Jest też jednak druga strona medalu.

Oczami osób postronnych

Jakiś czas temu byłam w restauracji. Przy stoliku naprzeciwko usiadło młode małżeństwo z małym dzieckiem. O ile sama jestem kobietą i rozumiem potrzebę karmienia dziecka w różnych miejscach, jeżeli tylko tego potrzebuje, to co nastąpiło chwilę później trochę mnie zażenowało. Kobieta, nie osłaniając się zbytnio, wyciągnęła swoją pierś niemal na stół i przy nim zaczęła karmić niemowlaka. Nie musiałam na nią patrzeć, macie rację, ale siedziała centralnie przede mną i sytuacja nie była dla mnie komfortowa. Nie sądzę też, że czułabym się dobrze na jej miejscu, choć ona wyglądała na zupełnie nieskrępowaną obecnością innych.

Co zatem zrobić w takiej sytuacji? Najważniejsze jest oczywiście dobro dziecka, ale może czasami warto pomyśleć i o innych gościach restauracji, w której sami liczymy na przyjemnie spędzone chwile i podpytać jej pracowników, czy w lokalu znajduje się jakieś ustronne miejsce dla matki z dzieckiem. Większość rzeczywiście takie posiada, co sprzyja moim zdaniem zarówno komfortowi karmiącej kobiety, jak i postronnych, znajdujących się w pobliżu osób.

Nie dajmy się zwariować

Obie strony powinny uzbroić się w pewną dozę wyrozumiałości i wziąć pod uwagę komfort drugiej strony. Karmiąca mama musi zdać sobie sprawę z tego, że, choć jej zachowanie nie jest złe, może krępować inne osoby. Ludzie, którym z kolei przyjdzie spotkać taką kobietę, powinni wykazać się zrozumieniem. Złoty środek zadziała w tym przypadku na korzyść wszystkich.